Miłością. Miałem harem i ród wszelki,

I przynieśli mi syrenę Bonzowie1044,

Co miała ogon rybi i dwie twarze,

A sam uczyłem ją grać na gitarze.

„Otóż kiedy mię raz uśpiła śpiewem,

Śpiewając jako maleńkie słowiczki —

Było to, pomnę, pod korkowym drzewem,

A nauczyłem ją jednej kantyczki —

Otóż widząc mię, że śpię, w ręku lewem

Mając gitarę, a w prawym nożyczki...”