Branecki przerwał: — „Podcięła jak szczygła!

Czemuż języka tobie nie ustrzygła?

„Ja ci o ważnych rzeczach, mój Dzierzasiu,

Gadam, a ty mi znów kłamiesz bezczelnie,

Jak tam się w jakimś kochałeś karasiu;

Gdy strzelasz, strzelajże przynajmniej celnie...

Lecz co to widzę? tam na pozalasiu

Jakieś światełka. Cóż to mojej Elnie1045,

Że nie przychodzi? Czy bierze z migdałów

Wannę?... Słyszałeś? co to? kilka strzałów!...