Pokazać palcem, byś szedł precz z dziedzińca

Do twego króla pana — bez gościńca!”

Branecki zaśmiał się: — „Hrabianko moja,

Dali-Bóg, gdyby spokojniejszą chwilą,

Przylgnąłbym tutaj, jak pasterz u zdroja,

I pasł twe trzody. Teraz wdzięków tylą

Strwożony więcej, niż napadem zbója,

Drzę.” — Tutaj ujrzał, że się drzewa chylą,

Że wypadają ludzie... porwał w rękę

Szablę, a drugą porwawszy Helenkę,