Bo była bliżej, posadził na siodle

Przed sobą, i z nią cofał się w gęstwiny;

Tak zasłoniwszy się od strzałów podle,

I mając puklerz z krzyczącej dziewczyny,

Jak rycerz, który ma na tarczy godle

Pannę — w rumiane konia pchał kaliny;

Zawsze ku ludziom zwracając jej łono,

Miał znikać w gęstych krzewach... wtem strzelono!

Kto strzelił, pewnie teraz tego dzieła

Żałuje! bo po strasznym, głuchym strzale