Ujrzeli Moskalów — straż przednią i Dońce15.

Mur dział jak mur złota, a za nim piechota

W bagnety porosła jak zboże.

I cicho... Wtem bomba śmierciami ciężarna

Upadła w szeregi zwichrzona i czarna.

A nasi w tej chwili jeszcze się modlili,

Do nieba wołali: „O Boże!”

I razem bomb tysiąc zaryło się w stepy,

Rozpękłe wrącymi ciskały czerepy

I grzmiały, dopokąd piechoty czworokąt