I życie niósł własne w skrzydlatym oszczepie,

Błądzący po świecie zaufał w sztylecie,

Bo sztylet mu dała dziewica.

Gdy nocą opuszczał haremu krużganki,

By odciąć drabinę, wziął sztylet kochanki;

Choć broń była żeńska, lecz stal damasceńska4,

Hartowna — i złota głowica.

A kiedy odjeżdżał — ta bladła i mdlała,

O sztylet prosiła, bo zabić się chciała.

„Żyj długo — bądź zdrowa, dziewico stepowa,