Spokojnie — ale marmurowo, krwawo,
Jak niegdyś w gardło harmat pod Warszawą...
Siada i czyści broń.
SCENA CZWARTA
Wchodzi KSIĄDZ LOGA.
KSIĄDZ LOGA
Pobiegła... Męka to jakaś okrutna,
Która tę panią tak po lasach goni!
Chciałem przyjść z radą — a ona fiut za dom
I poleciała nad staw jak cyranka.