Jego pieniądze wzniosły cię! Z posyłką

Już cię nie pośle po mego trzewika

Albo po zwiędły kwiat — pan teraz z ciebie!

Lecz to, co ludziom serce tu odmyka,

Szczęście... to ciebie tak, jak kreta grzebie

W intrygi — w lochy idące podziemnie —

W pochlebstwa, które ci u niego służą. —

Cóż? — czemu teraz Pan już nie drwisz ze mnie?

Jakąż to mnie Pan po stepach podróżą

Prześladowałeś?... Mów! — uwieńczę laurem