Modlitwą o! tej wioski nie obroni;

Jeśli mnie chłopki okrążą i padną

Do nóg, jak gdybym z gwiazdami na skroni

Stała w niebiosach, a ja męką żadną

Nie będę mogła wyratować ludu;

Jeśli Bóg z mego jedynie nieszczęścia

Chce siły, która, podobna do cudu,

Ten lud obroni: — to się do zamęścia

Z Panem... przychylę.

Wychodzi.