Budził — i rzeczywistość zimna roztrącała.

Jako posągom nieraz braknie w rysach duszy,

Posągom jego myśli brakowało ciała.

Dusza, jak w kryształowym zamknięta przezroczu,

Patrzała na świat dzikim obłąkaniem oczu,

Niezupełności wrażeń łamana katuszą.

Nieraz te dzieci myślą dwoistą i duszą

Składali jedne, piękne całością obrazy.

W dnie wiosenne przy ścieżce piaskowej, na kwiatach,

Gdzie nad nimi różowe rozkwitały ślazy6,