Mówił: „Słyszysz, mój luby, jak obecna chwila

Pada w przeszłość, rzucając dźwięk tęskny, uroczy,

Ona nigdy nie wróci, ona nas nachyla

Smutniejszymi twarzami w przeszłość upłynioną.

Szczęśliwy! Twoje myśli świetniej w słowach płoną,

Niż gdy w sercu zamknięte — moje myśli gasną,

Słów nie cierpią — lecz nieraz w godzinie tajemnic

Tłumnymi słowy w piersiach jak szatany wrzasną

I wołają, ażebym je wypuścił z ciemnic,

Abym je wywiódł na świat — słów otworzył drogę.