Oba wątłej postaci, marmurowo biali.

Młodszy wiekiem nadzieje mniejsze zapowiadał,

Pierś mu się podnosiła ciężkim odetchnieniem;

Włos na czole dzielony na ramiona spadał

I po nich czarnym, gęstym sypał się pierścieniem.

Widać, że włos ten, co dnia ręką dziewic gładką

Utrefiony4, brał blaski dziewiczych warkoczy.

Ludzie nieraz: „On umrze” — mówili przed matką;

Wtenczas matka patrzała długo w dziecka oczy

I przeczyła z uśmiechem — lecz w smutku godzinie,