Trawił się — jego oczy ciemne i błękitne,

Jak polne dzwonki łzawym kryształem pokryte

I godzinami myśli w nieruchomość wbite,

Tonąc w otchłań marzenia, szły prostymi loty

Za okresy widzenia, za wzroku przedmioty.

Gdy patrzał w niewidziane oczyma obrazy,

Ludzie obłędność w oczach widzieli — lecz skazy

Żadnej dostrzec nie mogli. Młoda pamięć obu,

Ogromna pamięć, z myśli uwita łańcucha,

Świadczyła o istności przedżywotnej ducha;