A przeczuciami życie widzieli do grobu.

I nic ich nie dziwiło, co z lat poszło biegiem,

I smutni nad przepaści życia stali brzegiem

Nie odwracając lica. W ciemnej szkolnej sali

Smutna poezja duszy dała dźwięk uroczy.

Na ciemnych, mglistych szybach zawieszając oczy,

Wiosną — wśród szmeru nauk, myśleniem słuchali

Szmeru rosnących kwiatów. A w zimowe pory

Biegli na błonia, białym pogrzebane śniegiem,

Tam prędkim po równinach zadyszani biegiem,