Z kraju — gdzie rozpacz nie sypie kurhanów21!

Z kraju — gdzie zawsze, po dniach nieszczęśliwych,

Zostaje smutne pół — rycerzy — żywych.

Na Termopilach ja się nie odważę

Osadzić konia w wąwozowym szlaku,

Bo tam być muszą tak patrzące twarze,

Że serce, skruszy wstyd — w każdym Polaku.

Ja tam nie będę stał przed Grecji duchem —

Nie — pierwej skonam, niż tam iść — z łańcuchem22!

Na Termopilach — jaką bym zdał sprawę,