Noc. Laura sama w pokoju przy lampie

LAURA

Dotąd Kordian nie wrócił, jedynasta biła.

Natrętna niespokojność w serce się zakrada,

Gdybym też dziecię płochym szyderstwem zabiła?

Dmucham w różę, co słońcem palona opada?

A jeśli jego serce z takich kruszców lane,

Że co na nim napiszę, przetrwa napisane

Na wieki wieków? Boże! jeśli jego oczy

Przywykną do ciemności i do łez? Co gorsza!