Wydają się jak mrówki... Okręt trójmasztowy,

Spoczywający w porcie, widać stąd, bez żagli,

Łupinę tylko, mniejszą od węzła kotwicy...

A szum zhukanej fali, którą wicher nagli

I pokłada na brzegów skalistej granicy,

War piany i kamieni, równy głośnej burzy,

Ucha tu nie dochodzi... O! nie patrzę dłużej,

Bo myśl skręcona głową w otchłań mię zanurzy...»

przestaje czytać

Szekspirze! duchu! zbudowałeś górę