W pochwę zgnilizny... Cha! cha! niechaj go rdza toczy!

Niech lud czuje w powietrzu! A co? drżysz, mój bracie?

Wiesz, żem silny jak tygrys... wiesz, że w tej komnacie

Jesteś sam na sam ze mną... A co? patrz mi w oczy!...

Car spogląda w oczy brata... i patrzą długo na siebie, jeden drugiego chce wzrokiem przełamać... Konstanty pierwszy spuszcza oczy... i oddala się... chodzi po sali. Car uważa każde jego poruszenie i mówi do siebie...

CAR

Dobrze! wyszedłem cało... ta moskiewska żmija

Buntu dźwignąć nie mogła... myślą się zabija...

Gdyby zamiast słów szpady dobył, już bym nie żył...

Zamyślony — w zmarszczone czoło się uderzył;