Ta cicha jesień, co drzew trzęsie szczytem,

Co na drzewach liście truje

I różom rozwiewa czoła,

Podobna do śmierci anioła,

Ciche wyrzekła słowa do drzew: Gińcie drzewa!

Zwiędły — opadły.

Myśl śmierci z przyrodzenia w duszę się przelewa;

Posępny, tęskny, pobladły,

Patrzę na kwiatów skonanie

I zdaje mi się, że mię wiatr rozwiewa.