Teraz śród czarnych liści krąg chowa ponury...

Pani! gdy kiedyś! kiedyś! twarz księżyca biała

Błyśnie wśród chmur lecących na jesiennym niebie;

Będziesz mój cień natrętny odpędzać od siebie.

po chwili

Bóg promień duszy wcielił w nieskończone twory,

Dusza się rozprysnęła na uczuć kolory,

Z których pięć wzięło zmysły cielesne za sługi,

Inne zagasły w nicość... ale jest świat drugi!

Tam z uczuć razem zlanych wstanie anioł biały,