A tymczasem mię wielki Pan niebieski

Ubierał w grozę i w powagę strachu.

A strach był jakiś ciemny i królewski,

Który napełnił wszystkie kąty gmachu.

Pod stopą moją suche komnat deski

Grzmiały jak trumny. O komnat zapachu

Gadał po wioskach z trwogą lud ciekawy,

Że był zaduszny, tajemny i krwawy.

LXII

Na świecie o mnie śniono. Śród czeladzi