A przebacz mi już tę okropną ranę
I to straszliwe nóg przyćwiekowanie,
Które odjęło (to coć najboleśniej!)
Twój najpiękniejszy czar — wędrowność pieśni!
VII
On mi podawał list.... a ja na nodze
Jego oparłem miecz żelazny, krzywy
I czułem, że mu między kości wchodzę:
A on stał — jak Bóg wielki — bo cierpliwy!
Mieczem przygwożdżon w kamiennej podłodze,