Gdzie każdy człowiek był jak upiór groźny,

Skrzydlaty, w czarnej rozświeconej stali.

Wszystko tak straszne, żem dreszcz uczuł mroźny

I krzyknął: «Sława Bohu! świat się wali!

Ja pierwszy moją piersią go roztrącę!

Ja, duch! a za mną wojska latające».

XLVII

To mówiąc, skrzydło zmoczone i krwawe

Przypiąłem sobie tak, że hełm nakryło.

Ja biorąc skrzydła, za cel brałem sławę;