Wchłania... i z ogniem serdecznym wyrzuca.
LXII
Na nią ja straszny, piekielny i mocny,
A tem straszniejszy, żem był nieszczęśliwy,
Wyiskrzył cały oczu blask północny,
Więcej wtenczas jej niż wolności chciwy.
Jak mi ów czysty duch wtenczas pomocny
Otworzył wrota? (cichością oliwy
Do zamilczenia jęków przymuszone)
Nie wiem, to wszystko poszło w mgły czerwone.