ADJUTANT
Gada z karczmarką.
Wychodzi.
Wchodzi Branecki, prowadząc za rękę Judytę już ubraną jak poprzednio, w pięknym Żydowicy stroju.
BRANECKI
Na honor szlachecki!
Nigdy piękniejszej nie widziałem jędzy.
Dałem jej kiesę pieniędzy,
Rzuciła na ziemię złoto,
Zdjęła worek, z bladej twarzy