I twarz w twarz z ciemną osobą,

Z duchem kobiecej postawy,

Z czarną spotkałam się marą:

Z Afrykanką suchą, starą,

W łachmanach, z pochyłym grzbietem;

Z cieniem człowieczej postaci

I z cienia tego szkieletem

Zeszłam się. Zda się, pień drzewa,

Co korę spróchniałą traci

I bursztynem się oblewa.