Same ci na to, pani, odpowiedzą.

Kwiaty, co wschodzą na ranek umyte

I tak się w zorzach rozwinęły jasno,

W objęciach nocy pomarszczone zasną

I dla nich już dnie nie wrócą przeżyte!

Lilije w tęcze kolorów spowite

I umoczone w złoto i karminy,

Zejdą jak duchy aniołów z doliny

Z jednym dniem życia pięknego pozbyte.

A czy to rosy spadały obfite,