A straszliwa blada nędza

Ciągle nam karku dopędza;

Wczoraj jak straszydło krwawe,

Dziś suchsza, bladsza od trupa.

Bo kiedy biegnę po strawę,

To łajdactwa tego kupa,

Co po wioskach, panie, siedzi,

Pomna na zakaz surowy,

A bojąc się, że ją śledzi

Jaki Argus59 stuokowy60,