Po różach i po jaśminach,

Śnieg i ogień udając i kłosy,

Sypiące się na fale... w bursztynach

Owej zorzy, gościńcem odmętów

Szła girlanda szarawa okrętów,

Niby stado tak nikłe, że zrazu

Oczy moje powiedzieć nie śmiały,

Czy okręty to były, czy skały...

Bo jak na płótnach obrazu

Malarz, udawca natury,