FENIKSANA

Puść mnie, oddech mnie twój parzy,

Głos zabija, szaty cuchną.

Puść mnie ty, człowiecze próchno!

Szaty mi rękami skazisz,

Oddechem twoim zarazisz.

Puść, człowieku, bo omdleję!

Ucieka z Selimem. Wchodzi DON ŻUAN pokrwawiony i w łachmanach, z chlebem.

DON ŻUAN

Oto mnie Maury, złodzieje,