A matka była płomieniem;

Bo płomienie i wiatry mu służą,

Równe jemu robiąc rodowody.

A ja jeszcze powiem, że był z wody,

Taką szerść miał i rzadkie tak piegi;

I tę wodę przemienię na śniegi

I znów powiem, że wody był synem.

A co do prędkości — delfinem,

A co do krwawości — był smokiem.

Co do lotu — był, mówię, obłokiem,