I czerwienią tą jak obłąkane

Odwracają się, nie wiedząc, gdzie natrzeć

Ostrzem wzroku znużonych promieni;

Aby ciągle na nieszczęścia nie patrzeć,

Aby ciągle nie widziały czerwieni.

Ja, gdym cię silnym ramieniem

Wziął, mężnego tak wojaka,

Wybrałem sobie rumaka

Z próżnym siodłem i strzemieniem,

Którego ojciec był burzą,