I gryzły bezsilne z marmuru posady,
I marły — a mrących myśl we mnie ożyła,
Myśl zemsty mrącego narodu.
A kto chce iść za mną, gdy nie śmie lud cały,
Na inne uczucia niech lice59 ma z lodu;
Gdy lud będzie milczał, do zemsty nieśmiały,
Gdy grobów gęściejsze porosną cyprysy,
Gdy głośne łez będą rozpacze;
Ja śmiechem złamane pokażę mu rysy,
Aż póki w nim śmiechu nie wzbudzę szatana;