Zbył w nim sztyletu — szedł — i niezatarte

Stopami krwawe powyciskał ślady,

Pot miał na czole — usta w pół otwarte.

XI

Taką twarz noszą anieli przeklęci.

Na czole myśli biegające tłumem,

Nie powiązane czuciem i rozumem,

Zlały się w ciemną niepewność pamięci.

Niepomny zbrodni, którą był wykonał,

Sennymi słowy trzykroć pazia woła;