Choć śmierć tak bliska! choć śmierć tak straszliwa!

Jeszcze go widzę, jak zasłonę zrywa,

Jeszcze go widzę — jak pod nieba stropy

Na rusztowaniu stanął — i smutnemi

Oczyma dawał pożegnanie ziemi,

Siłom młodości — marzeniom młodości.

Wtem szczeble pękły wymknięte spod stopy...

Nie mam wyrazów... Któż mu nie zazdrości

Śmierci, teutońską43 sprowadzonej zdradą?

Lecz któż się zemści? któż w całym narodzie?