I właśnie słońce wstawało na wschodzie,

I promień z rannej otrząśniony rosy

Pozłocił Rygi twarz martwą i bladą

I na ramiona spływające włosy.

Na twarzy siłę ukazał niezmienną,

Uratowaną z męczarni rozbicia;

Na twarzy walczy senna boleść życia

Z drugą boleścią wieczności — bezsenną.

XIV

A w tłumie widzów jedna łódź ożyła;