Małżonką: lepiej, o! lepiej sto razy,

Niż teraz za mym ubogim rycerzem

Przez świat wędrować i znosić obelgi,

I nie być pewną dnia, że mąż mię kocha.

Bo jakże kocha mnie ten lew ryczący?

Serce mi ciągle gryząc albo głaszcząc

Dłonią żelazną — jakże mi pochlebia?

Z rana pochlebia, a wieczorem karci.

Jakże mi wierną miłość wynagradza?

Co mi da z rana, odbierze wieczorem;