Prowadźcie mnie tam, skąd mam rzucać topór.

O tym ciśnięciu straszliwym Weneda

Będzie wam śnić się...

Prowadzą okutych razem braci na metę rzutu — zasłona spada.

CHÓR DWUNASTU HARFIARZY

Niestety! niestety!

Gdzie sprawiedliwość boska? Gdzie pioruny?

Syn na własnego ojca topór rzuca,

Niebo się całe ćmi krwawymi łuny,

Błyskawicowych chmur rzygnęły płuca