Gdy ja tortury straszne wymyśliłam,

Aby się pomścić za niego — on żyje.

Także to pewna, że serce przywyka

Do konieczności, choć najokropniejszej,

I z jakiejkolwiek bądź rozpaczy — nie chce

Powracać w przeszłą radość i z trupami

Powróconymi znów się zapoznawać;

Także to pewna, że osierocone

Przez zmarłych miejsca, gdy raz już są puste,

Muszą pozostać tak, dla niezmienienia