Pewnie nie żyje mój syn! Ale jeszcze

Ja mam nadzieję. — Ach! jak mi okropnie!

Wy także wszystkie jesteście strwożone,

Jak białych stado łabędzi. Tej nocy

Coś okropnego stanie się. — Dziewczęta,

Idźcie spać — sama zostanę wam strażą.

Dziewice wychodzą.

W powietrzu jakiś straszny piorunowy

Zapach i dziwne skargi, i płakanie,

Jakby się skarżył mój syn opuszczony