Bezbronny, miecze rzucając, uciekał...

Kiedy królowa, obaczywszy wzgórze

I płomień wielki, czerwony i wieniec

Czarnych postaci przy płomieniu krwawym.

Krzyknęła: «Derwid tam musi być stary!»

I z obnażonym mieczem szła na górę.

Wtenczas ci czarni, stojący przy stosie,

Na którym dwoje paliło się trupa101,

Chwycili urny, pełne dawnych prochów,

I na królową, co się skał imała102,