Rzucili z góry straszne popielnice.

Przybiegłem — ona leżała okryta

Prochem i ludzi umarłych kościami,

Z piersią okropnie roztrzaskaną — martwą.

LECH

Biedne me dziatki... będą pytać o nią.

Patrzaj, nie mogę teraz płakać... krwawy.

Nieście do zamku zwłoki nieszczęśliwej

I każcie obmyć z ludzkiego popiołu.

Wychodzą.