BOTWEL

sam.

Zatrzymał mnie ten starzec nad przepaścią zgonu,

On marzył — a jam płocho marzeniom zawierzył.

Nie żyć, albo być królem — dotąd już bym nie żył!

Czyliż się na krok jeden zbliżyłem do tronu?

Jestem, czym byłem — marnym łudzę się pozorem.

Może ja nadto prędko chcę stanąć u celu?

Ranne przepowiedzenie chcę sprawdzić wieczorem,

Dziś wcześnie — jutro będziesz na tronie, Botwelu.