Oto piersi odkryte i miecz obnażony,

Ta krew warta krwi Rizzia. Jestem tak spodlony,

Że ludziom już nie wierzę, i sobie nie wierzę.

Sam chciałem przeciąć żywot tak podłej osnowy,

Lecz kto wie? Może marna zatrzyma mnie trwoga.

Bałem się zabić Rizzia w obliczu królowej,

Będę się bał zabijać siebie w oczach Boga.

Życie Włocha zostało na moim sumieniu;

Myślałem, że ten harfiarz wierny przyrzeczeniu

Jutro jak rycerz bronią ze mną się rozprawi.