Pani! Aż do szaleństwa jestem dziś wesoły,

O moim oddaleniu myślałem z uśmiechem.

Słyszę! Słyszę śpiew Tassa powtarzany echem,

Zda mi się, że już płynę na łonie gondoły21

Czarnym wybitej kirem, jak na łonie trumny;

Okna pałaców długim świecą się szeregiem,

Ścieląc po wodzie jasne światłości kolumny;

Łódź moja płynie szybko, płynie z fali biegiem;

A nade mną, daleko, na błękicie ciemnym

Posępnym światłem księżyc roztacza się złoty,