Czyż nie dosyć? Zmówili wieczne odpocznienie.

MARIA

Słuchaj! Słuchaj! Kobieta na cóż się ośmieli?

Patrz, Botwelu! Ten obraz wiszący na ścienie26,

Jak w nim dobrze trafiona blada twarz Henryka,

Ściga za mną oczyma... Nie zniosę tej twarzy!

Patrz! za mną się obraca, wzrokiem mnie przenika.

O! Ten wzrok! Nie jest dziełem ludzi i malarzy,

Na obraz szatan przeniósł myśl moją, sumienie,

I serce moje dręczy boleścią okrutną.