Snuje się tłum pogrzebu, idą czarne cugi,

Płatna wymowa cnoty zmarłego wychwala;

A za trumną przyjaciół orszak smutny, długi,

Ale ten najwierniejszy, który w trumnie zaśnie.

Każdy, z domu wychodząc, trzymał świecę jasną,

Połowa już pogasła, inne teraz gasną.

Patrz! Jedna jeszcze miga — i ta wkrótce zgaśnie;

Na chwilę mu ciemnego grobu nie oświecą,

I pamięć ich zagasa z tą gasnącą świecą.

Śpij. Rizzio, wszyscy, wszyscy ciebie zapomnieli!