I tu znów Henryk! Henryk przede mną w tej sali!

Widziałam go przed chwilą, był blady i chory,

A teraz takie jasne na licu kolory,

Jakby żył jeszcze — oko płomieniem się pali...

Precz! Precz ode mnie! Szukasz ślubnego pierścienia?

Oto go masz! Już odejdź — nie jestem twą żoną.

Ach Henryku! Henryku! Nie masz ty sumienia!

Dręczyć tak duszę tylu mękami dręczoną!...

Ach, zlituj się nade mną — jestem nieszczęśliwa!

Chcesz może widzieć moje udręczenia, nędzę,