Na cóż mnie szata ziemskiej wielkości okryła?

Blask marzenia już zniknął, gdym tę noc przeżyła!

Słychać wybuch miny.

Ach!!!

Po chwili zrywa się i biegnie do okna.

Widzę! Widzę! Kłęby dymu i płomieni,

A tam, w czarnych obłokach, jakiś duch straszliwy

Ulatuje do nieba, chmurzy się i mieni;

To Henryk! Henryk! ja go poznałam — nieżywy!...

Odwraca się od okna i znów cofa się z przestrachem.