Pójdę służbę obierać, zła ze skąpym sprawa.

Ja służę Henrykowi — Rizzio Marii służy —

I któż z nas lepiej wyszedł?... Gdym przybył do dworu

Z zamkniętą torbą śmiechu, niewsławiony niczem,

Zaraz mi dano szatę różnego koloru,

I kij, na którym głowa z podwójnym obliczem.

I czapeczkę z dzwonkami, i pas, a przy pasie

Były dwa worki próżne, i dziś jeszcze próżne,

I dziś ta sama szata. W jednym ze mną czasie

Przybył Włoch — wiatrem szyte miał sakwy podróżne,